środa, 8 stycznia 2020

Jak przygotować się do Nowego Roku 2020?


Co prawda rok 2020 już się zaczął tydzień temu, jednak jeżeli chcecie przygotować swój plan podboju świata, to wciąż nic straconego! Wiem, wiem. Pewnie już macie dość tej nagonki na postanowienia noworoczne i rozpisywanie celów. Nikt nie mówi, że każdy musi je robić. Jeżeli stawianie przed sobą nowych wyzwań nie sprawi, że będziecie szczęśliwi, to oczywiście dajcie sobie spokój. Ja do tych osób nie należę. Kiedy nie mam przed sobą zaplanowanego celu i nie przemierzam wyznaczonej drogi do jego osiągnięcia, jestem po prostu smutna i nieszczęśliwa. Nawet jeżeli miałyby to być przygotowania do imprezy urodzinowej mojego męża czy wypróbowanie jednego, nowego przepisu miesięcznie.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak ja przygotowuję plan podboju mojego małego świata, to zapraszam poniżej.

Odkurz i podsumuj zeszłoroczne postanowienia

 

Na samą myśl o powrocie do listy postanowień z ubiegłego roku drżą wam dłonie? Niepotrzebnie! Jeżeli coś udało się zrobić, to świetnie! 90% z nas nie dotrzymuje danego sobie słowa nawet przez pierwszy miesiąc, więc brawa dla was!
Znaleźliście się w tej niechlubnej większości? Nie przejmujcie się. Zapewne wystąpił choć jeden z wielu możliwych czynników, które mogą pokrzyżować nasze plany. Nie jest to wcale powód do użalania się nad sobą. Dlaczego?
  • zmieniły się wasze priorytety. Coś, co wydawało się ważne pod koniec grudnia, w ciągu roku okazało się nie mieć sensu. 
  • zmieniła się wasza sytuacja życiowa, zawodowa, finansowa lub zdrowotna. Często nie mamy na to wpływu, więc lepiej zmodyfikować plany lub je przełożyć.
  • wasz cel okazał się do bani. Zamiast was uszczęśliwiać, codziennie się dołowaliście, więc po co się męczyć.
  • chcieliście wprowadzić totalną nowość do waszego życia, jednak okazało się, że to nie wasz klimat.
  • zaplanowaliście coś, co w rzeczywistości jest wam w życiu niepotrzebne.
  • chcieliście być jak wasi znajomi, jednak okazuje się, że bardzo się różnicie. 

Jeżeli odnajdujecie się w choć jednym z powyższych scenariuszy, to bardzo dobrze, że nie podążaliście za wyznaczonym celem. Każda droga wymaga ciężkiej pracy i zaangażowania, jednak w parze z potem i łzami powinna iść radość i satysfakcja. Kiedy tak się nie dzieje, to wasze wyzwanie było kulą w płot.

 

Wyznacz jeden cel na styczeń


Największym grzechem, który większość z nas popełnia co roku jest ustalanie co chcemy osiągnąć w ciągu kolejnego roku. 12 miesięcy to bardzo długi okres, który niezwykle trudno zaplanować. Sami pomyślcie, co robiliście w styczniu czy lutym tego roku? Zaćmienie? Jeżeli nie dokumentowaliśmy ważnych dla nas chwil, to graniczy z cudem przypomnienie sobie jak dokładnie wyglądała nasza codzienność prawie rok temu.
Tak, ja też zaliczałam się do tych grzeszników, ale pod koniec 2018 roku zdałam sobie sprawę (w końcu!), że moje roczne cele nie są realizowane tak jak powinny lub wcale się ich nie podejmuję. Odkąd robię sobie tzw. miesięczne wyzwania idzie mi o wiele lepiej.

O czym koniecznie musisz pomyśleć zanim ustalisz taki miesięczny cel?
  • dlaczego chcesz podjąć się realizacji tego celu? Czy rzeczywiście cię uszczęśliwi? Czy jest Ci to potrzebne? Dotychczasowa sytuacja Ci przeszkadza? Jeżeli dopowiesz sobie na te pytania, będziesz wiedzieć że to co robisz ma sens. Najlepiej swoje odpowiedzi przywieś na kartce w widocznym miejscu i codziennie w chwili zwątpienia przypominaj sobie po co to robisz. Zobaczysz, że twój wysiłek wywrze wpływ na twoje samopoczucie.
  • bądź realistą! Przeanalizuj swój harmonogram dnia, styl życia, tryb pracy i dostosuj zaplanowane działania pod siebie. Jeżeli do tej pory nie chodziłeś na siłownię, to nie oczekuj że od dziś będziesz tam bywał codziennie i robił godzinny trening. 
  • małe kroczki mają wielką siłę. Sam pomyśl. Co jest lepszym sposobem na realizację celu? Codzienne skakanie na skakance przez 10 minut czy zmuszenie się do wyjścia na siłownię dwa razy w miesiącu? Tak samo jest, np. z nauką języka obcego. Lepiej nauczyć się jednego słówka dziennie niż przerabiać 5 lekcji z samouczka w jeden wieczór w miesiącu.


Habit tracker


Co jest moją największą motywacją do dalszego działania? Oczywiście widoczne efekty mojej ciężkiej pracy. Niestety bardzo rzadko widać je od razu lub nawet po kilku tygodniach wytężonego wysiłku. Wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano. Z tym trzeba się pogodzić. Jak w takim razie podtrzymywać tą iskierkę, która daje nam kopa i nie pozwala nam się poddać? Prowadzić habit tracker. To jest idealne rozwiązanie dla tych, którzy umniejszają swoje sukcesy i szybko tracą wiarę w siebie.

Na czym polega habit tracker?
Codziennie zaznaczacie co udało się wam osiągnąć danego dnia z tego, co sobie postanowiliście.

W jakiej formie można prowadzić habit tracker?
  • tabelka z pustymi krateczkami, które zamalowujecie za każdym razem, kiedy osiągacie zamierzony cel, np. 15 minut na skakance, unikanie słodyczy, 15 minut nauki języka obcego, itd.
  • zapiski w plannerze, z którego na co dzień korzystacie
  • zaznaczanie udanego dnia w kalendarzu przy użyciu symbolu, np. buźki, naklejki lub zwykłego "ptaszka"
  • przyklejenie na lodówkę paska z ponumerowanymi dniami miesiąca i odrywanie kolejnych udanych dni

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, to mówiłam o habit track'erze także w tym video na Youtube.


Dokumentuj swoją codzienność


Jeszcze kilkanaście lat temu dokumentowanie kojarzyło się nam jedynie ze zdjęciami z wakacji czy rodzinnych uroczystości. Nikt nie myślał o fotografowaniu śniadania, zapisywaniu swoich przemyśleń czy kręceniu filmików podczas zwykłych, codziennych czynności.

Nawet chwile, które wydają się być najbardziej banalne warto zachować na przyszłość. Na podstawie takiego pamiętnika za rok będziemy wiedzieli jak zmieniają się nasze nawyki, przyzwyczajenia. codzienne obowiązki i przyjemności. Ja sama czasem jestem zaskoczona jak wyglądało moje śniadanie w styczniu czy co robiłam w wolnych chwilach.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie trzeba wszystkim chwalić się w social mediach. Chodzi o zachowanie tych momentów dla siebie. Rób notatki w telefonie, zapisuj wszystko w notesiku lub rób zdjęcia. Oczywiście, jeżeli chcesz pochwalić się na Instagramie zrobionym treningiem czy nowym przepisem na ciasto, to nie ma w tym nic dziwnego, o ile robisz to dla siebie. Jeżeli dodaje Ci to motywacji i chęci do dalszego działania, to śmiało! Pamiętaj, to wszystko ma służyć Twojemu zadowoleniu, a nie innych.


 A jak Wy wkraczacie w Nowy Rok? Jak wyglądają Wasze przygotowania? Zrobiliście postanowienia na nadchodzący miesiąc? Dajcie koniecznie znać! :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza