środa, 20 września 2017

Moje plany na jesień i zimę


Zastanawialiście się co daje nam szczęście? Dążenie do celu czy cel sam w sobie? A może wyznaczanie nowych celów? Moim zdaniem wszystkie 3 rzeczy są równie ważne. Dlatego każdy początek, czy to kolejny miesiąc, kolejny poniedziałek czy pora roku są świetną okazją do rozpoczęcia czegoś nowego i ustalania sobie poprzeczki do pokonania. Co tym razem będzie moim celem? Sprawdźcie sami! Może moje plany zainspirują Was do podjęcia nowych wyzwań.:)




Ostatnio bezgranicznie wciągnęłam się w temat scrapbookingu, project life, bullet journal i innych form dokumentowania naszego życia. Jeżeli te anglojęzyczne słowa są dla Was kompletnie obce, to koniecznie zajrzycie na bloga Kasi. To skarbnica wiedzy w tym temacie. A wracając do mojej nowej pasji, to postanowiłam udokumentować moje zmagania do lepszej wersji mnie i prowadzić habit tracker.
Na czym to polega?
Ustalacie sobie swoje małe cele oraz okres, w którym zamierzacie je osiągnąć. Następnie tworzycie tabelkę, w której będziecie codziennie zapisywać Wasze poczynania poprzez zamalowywanie krateczek. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że wypełnianie takich kwadracików daje tyle radości! W ten sposób codziennie możecie monitorować Wasze postępy.
Jeżeli chcecie wyrobić w sobie pewien nawyk, potrzebujecie 3 tygodni, żeby przywyknąć do nowej czynności. W tym może Wam pomóc właśnie taki dzienniczek.
W zeszłym rok pokusiłam się o prowadzenie takiego habit trackera i wiele mi to pomogło. Oczywiście nie wszystkie cele udało mi się osiągnąć, ale dało mi to domyślenia nad czym muszę jeszcze popracować.


Nie byłabym sobą, gdybym w swoich planach nie zawarła chociaż jednego celu związanego z językami obcymi. Jak pewnie pamiętacie, szlifowanie angielskiego było jednym z moich postanowień noworocznych. Poczyniłam w tym celu już pewne kroki, jak np. kurs językowy w grupie, jednak nadal mam niedosyt. Dlatego angielski jest wciąż na mojej liście.

Przygodę z językiem włoskim zaczęłam w zeszłym roku, jednak zapisanie się na kurs okazało się być totalną klapą i na tym zakończyłam naukę. Potem do niego wróciłam ćwicząc z DUOLINGO, jednak tutaj też dał znać o sobie mój słomiany zapał. Teraz chcę wziąć sprawę w swoje ręce i spróbować nauki samej w domu z książką.


Poślubiając szachistę było wiadomym, że prędzej czy później zarażę się pasją do tej gry. Oczywiście arcymistrzem nie zostanę, ale poznanie tajników i regularne rozgrywki w jesienne wieczory pozytywnie wpłyną na moją pamięć i przyswajanie wiedzy. A kto wie, może kiedyś poczynię kroki w kierunku wzięcia udziału w lokalnym turnieju? :)


Fajnie jest wcinać codziennie Milkę Oreo, jednak spalanie kalorii, których mi dostarczyła już takie fajne nie jest. Dlatego postanowiłam ograniczyć słodycze i fast foody do raz w miesiącu. Nie robię tego jedynie z próżności, ale też dla zdrowia. Zauważyłam, że kiedy spożywam mniej cukru i tłustych potraw o wiele lepiej się czuję. I nie chodzi tu lepsze samopoczucie, ale też kondycję fizyczną i spokojny sen.
Wiem, że ze zmianą czasu, kiedy to będzie panował wieczny mrok, moje postanowienie stanie się o wiele trudniejsze do spełnienia, ale postaram się znaleźć zdrowsze zamienniki moich słodkich grzeszków.


A u Was jak tam z jesiennymi planami? Pochwalcie się w komentarzach. Jestem ciekawa Waszych pomysłów! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz