czwartek, 31 sierpnia 2017

MALTA gdzie spaliśmy, gdzie jedliśmy

Przebrnęłam przez setki zdjęć i nareszcie dało mi się przygotować dla Was relację z naszych wakacji na Malcie!
Dziś pokażę Wam gdzie warto zarezerwować nocleg, dokąd udać się na przepyszny lunch, gdzie zażyjecie słonecznych kąpieli i zrobicie udane zakupy.
Zaczynamy!

NOCLEG

Od razu po zakupieniu biletów na samolot, zabraliśmy się do poszukiwania idealnego miejsca na nocleg. Wiedzieliśmy, że będziemy chcieli zarówno odpocząć na piaszczystej plaży, jak i zwiedzić największe perły bogatej historii wyspy, dlatego szukaliśmy dobrze skomunikowanej miejscowości, która jednocześnie nie puści nas z torbami.


Wybraliśmy malutkie miasteczko GŻIRA. Dlaczego? Jest świetnie położone, tuż obok centrum życia nocnego w miejscowości ST. JULIANS oraz SLIEMA, gdzie krzyżuje się wiele tras autobusowych, a promem za 1.5 euro dotrzemy do stolicy VALETTA. A widoki z promu są obłędne!


Niestety termin naszego wyjazdu był dość popularny, więc nie mieliśmy dużego wyboru hotelu, jednak mimo to trafiliśmy do miejsca idealnego!
Mogę Wam polecić EURO GUEST HOUSE.
Cała załoga była dla nas wręcz przemiła. Wymęczeni podróżą i upałem przywitano nas butelką chłodzonej wody, co było jedyną rzeczą o której wtedy marzyliśmy. Co dzień serwowano wyśmienite śniadanka, w tym świeże naleśniki, croissanty z nutellą (<3), owoce, nabiał i wiele innych. Idealna lokalizacja tuż przy przystanku autobusowym, klimatyzacja i prywatna łazienka. Jednym słowem, wszystkie nasze potrzeby były zaspokojone. :)

RESTAURACJE

YOSHI SUSHI (Gżira)

Tuż obok naszego hostelu, więc grzechem byłoby nie spróbować. Mimo, że cena nie powala na kolana, to było to jedno z lepszych sushi jakie jadłam.

TA'KRIS (Sliema)

Po prawie całym dniu spędzonym na plaży byliśmy tak wygłodniali, że nawet nie zdążyłam uwiecznić naszej kolacji na zdjęciach. :)
Tutaj możecie skosztować przepysznych dań tradycyjnej kuchni maltańskiej. Wbrew pozorom nie czekaliśmy długo, co rzadko się zdarza w tego typu lokalach. 

JUST BURGER (Sliema)

Burger nas uratował w dzień przyjazdu. Oczywiście jak na sieciówkę przystało, jakość nas nie porwała i nie ma co porównywać do naszych rodzimych burgerowni, ale jak na danie za 5 euro, to da się zjeść całkiem przyzwoicie.Był też spory wybór dla niemięsożernych (burgery z łososia czy cieciorki)


IMPASTA (St. Julians)

Na Malcie zewsząd można odczuć włoskie klimaty, także te kulinarne. W Impasta serwują własnoręcznie robiony makaron w całkiem przyzwoitej cenie. Do wyboru macie kilkanaście różnych sosów i dodatków, a także rozmaite rodzaje makaronu.


PLAŻE

Większość maltańskich plaż mają skaliste podłoże, co ma oczywiście swoje plusy i minusy. Chociażby to, że nie macie wszechobecnego piasku, ale niestety po chwili wylegiwania się na kamieniach gnatki bolą. Dlatego postanowiliśmy wybrać się w nieco dłuższą trasę na północno-zachodnie wybrzeże i odkryć piaszczystą plażę, która okazała się być rajem.
Jak widzicie GOLDEN BAY z rana nie była jeszcze zapełniona plażowiczami, a droga do morza nie była wyznaczona korytarzami parawanów jak to zwykle bywa nad Bałtykiem. Poza tym, nigdy nie widziałam tak przejrzystej wody!


ZAKUPY na MARSAXLLOK

Niedziela była ostatnim dniem naszych wakacji, ale jeszcze przed przyjazdem dokładnie wiedzieliśmy gdzie i jak go spędzimy.
W miejscowości MARSAXLLOK na południu wyspy w każdy niedzielny poranek organizowany jest targ, który jest rajem nie tylko dla lokalnych dostawców, ale i dla turystów zakupoholików. Ubrania, gadżety, pamiątki, ryby, owoce, kosmetyki, obuwie, przyprawy, totalny misz-masz! To tutaj udało mi się kupić w całkiem dobrej cenie kilka pamiątek z kategorii tych przydatnych, a nie leżących i zbierających kurz.
Do MARSAXLLOK dostaniecie się autobusem z pętli autobusowej w stolicy Valetcie.


No i tym zakupowym akcentem zakończyliśmy naszą maltańską podróż.
W kolejnym wpisie pokażę Wam które zakątki tej cudownej wyspy warto odwiedzić.

Idzie jesień, więc trzymajcie się ciepło! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz