środa, 13 lipca 2016

ROMA

Od naszego wypadu do Rzymu minęły już 2 tygodnie! Nie mogę uwierzyć, że już tyle czasu minęło od tych wspaniałych trzech dni. Dlatego zapraszam na spóźnioną krótką fotorelację :)





Oczywiście pierwszym punktem naszej wycieczki było Koloseum. Jednak ze względu na napięty grafik i upał nie miałyśmy ochoty czekać w stumilowej kolejce do wejścia.


Mijając z każdej strony starożytne ruiny miasta docieramy do Placu Weneckiego (Piazza Venezia), którego główną atrakcją jest pomnik króla Wiktora Emanuela II. Jest to niezwykle ważne miejsce nie tylko dla Rzymian, ale dla wszystkich Włochów. To tutaj, m.in. Benito Mussolini ogłosił przystąpienie do II wojny światowej.




W tym momencie łapie nas letni deszczyk, więc spieszymy czym prędzej do kolejnego punktu wycieczki.
Widzieliście kiedyś świątynię z ogromną dziurą w kopule? No to nie byliście w Panteonie. :) Skąd ta dziura? Otóż ta budowla wiele przeżyła, dlatego też chodzą różne słuchy. Jedni mówią, że zdjęta część służyła do bicia monet, inni że materiału użyto do produkcji armat podczas wojny.
W każdym bądź razie, widok kropli deszczu przebijających się przez silne promienie słoneczne jest nie do opisania i niemożliwy do uchwycenia aparatem.

-"Mamo, teraz się przygotuj, zobaczysz najpiękniejszą rzecz na świecie"-ostrzegłam moją mamę zanim zza rogu wyłoniła się olśniewająca Fontana di Trevi. Niestety chyba nie ma dnia, ani godziny bez tłumu fotografujących się turystów, więc zdjęcie bez ich obecności jest niemożliwe. No chyba, że byliście ostatnio na pokazie Fendi . :)

Czas na jedzonko. Wiadomo, zwiedzanie na głodniaka to już żadna frajda. Przypadkiem trafiłyśmy do typowej włoskiej restauracji, gdzie jak mniemam pomagał w obsłudze sam właściciel :) Wjeżdża ravioli z ricottą i szpinakiem. Domniemany właściciel stwierdził, że mój wybór nie mógł być lepszy, bo ravioli jest świeżuteńko zrobione, tak też smakowało :)

Po poobiedniej drzemce znów ruszamy w miasto. Tym razem zwiedzamy okolice naszego noclegu zwieńczając ten cudowny dzień pizzą w Pastarito!

Troszkę gorąca była :)

Głównym punktem drugiego dnia jest Watykan. Postanowiłyśmy się nie obijać i pojechać w miejsce docelowe metrem, a wrócić piechotą, zahaczając o inne atrakcje.
I tym razem upał nie dawał za wygraną. Na szczęście watykańskie lody nas uratowały (PS. najlepsze na świecie!)

Niestety schłodzenie nie trwało długo. W pełni słońca docieramy do Zamku Świętego Anioła. W średniowieczu służył za fortecę, co czyniło go najpotężniejszym punktem miasta. W czasach renesansu w dolnej części budowli mieściły się więzienia, a u góry stworzono opływający w luksusach apartament papieski oraz skarbiec ówczesnego Państwa Kościelnego.

Już troszkę zmęczone nagle czujemy powiew luksusu. Wkraczamy na najmodniejszą ulicę Rzymu, Via dei Condotti. Wiecie, Louis Vuitton, Chanel, Miu miu i cała reszta. To może oznaczać jedno, zbliżamy się do schodów hiszpańskich, czyli Piazza di Spagna!
Z daleka zdziwił mnie widok puściusieńkich i bielutkich schodów. Czyżby jakiś VIP przyjechał na sesję modową? Po prostu każdy zabytek musiał odchorować nawał turystów i schody zostały poddane renowacji. 

A potem tylko spacery, lody, jeszcze więcej lodów, upajanie się ostatnimi chwilami w tym magicznym miejscu i powrót do domu :)

Na koniec mojej historii kilka wskazówek dla wybierających się do Rzymu:

  • w hotelach pobierany jest tzw. "podatek od oddychania rzymskim powietrzem", jego wysokość zależy od właściciela hotelu, hostelu, itp. Lepiej o to dopytajcie przed wyjazdem, żeby przygotować się na ten dodatkowy wydatek.
  • jednorazowy bilet na metro obowiązuje 100 minut i kosztuje o ile dobrze pamiętam 1.50 euro. Stacje metra, przy których znajdują się najważniejsze zabytki są dobrze opisane, więc nie ma szansy się zgubić :)
  • w większości restauracji (widziałam tylko jeden wyjątek!) do Waszego rachunku doliczany jest "napiwek", a nazywają to "opłatą za serwis". Jest to stała kwota, np. 2-3 euro lub procent wysokości Waszego zamówienia, np. 5%
Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, śmiało, odpowiem w komentarzach, na facebooku lub mailem :)
Mam nadzieję, że podobała Wam się moja mini relacja z Rzymu. Koniecznie dajcie znać w komentarzach !:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz