niedziela, 18 października 2015

Za co uwielbiam jesień?


Kiedy pogoda nas nie rozpieszcza, za oknem hula wiatr,  deszcz nie ma litości, przeklinamy jesień. Sama przyznaję, że taka aura nie sprzyja mojemu samopoczuciu i motywacji. Co mnie wtedy pociesza? Sprawdźcie sami :)




Herbata i puchaty kocyk

Jesienią moje kuchenne szafki pękają w szwach od ilości herbaty :) Yerba mate, zielona, malinowa, z imbirem, z miodem, z cytryną ... Nie wyobrażam sobie porannej owsianki bez tego zielonego lub owocowego naparu. Sam zapach orzeźwia i motywuje do działania! Nie mówiąc o ulubionym kubku. No dobra, kubkach. Mam też bzika na punkcie kubeczków, co wprawia mojego lubego o zawrót głowy, kiedy widzi jak przynoszę do domu kolejne cudeńko z uszkiem, podczas gdy kuchenne szafki pękają w szwach. :)
W tym poście możecie poczytać o zaletach herbaty :)

Świeczki zapachowe

Tak jak w lato podczas upałów irytują mnie wszystkie sztuczne zapachy czy to perfum, czy świeczek, to jesienią nie wyobrażam sobie dnia bez świeczki zapachowej. Niestety w trakcie zakupów łatwo się naciąć na takie "zapachowe" bez ani krzty zapachu :( Może polecicie jakąś sprawdzoną markę?

Cynamonowe szaleństwo

Nie ma innej pory roku, w której wszelakiej maści ciasteczka cynamonowe smakują lepiej! No może poza zimą :)
Jesień to dla mnie czas mojego ciasteczkowego szaleństwa. Oprócz moich już słynnych wśród znajomych muffinek, moim faworytek są drożdżowe ciasteczka z masą cynamonową. Są idealne nie tylko na chłodne wieczory pod kocykiem, ale też na królewskie śniadanie. Przepis? Proszę bardzo, znajdziecie pod tym linkiem :)

Sweather weather


Wyczołgać się spod cieplutkiej pierzynki i wskoczyć w puchaty, wełniany sweter to najlepsze co może spotkać takiego zmarzlucha jak ja. Poza tym nie trzeba się wysilać przy doborze dodatków do codziennej stylizacji, bo sweter sam w sobie wygląda świetnie czy to zestawiony z dżinsami czy spódnicą.

Ten post miał na celu zmotywować Was do znalezienia tych kilku drobnych rzeczy, które umilą Wam tą jesienną szarugę. Piszcie jakie są Wasze zaklinacze jesieni ;)

2 komentarze:

  1. Ja bym do tego zestawu kubkowo-herbaciano-ciastkowego dodała jeszcze jakąś dobrą książkę z odpowiednim podkładem muzycznym! ;) Ostatnio na tapecie "Obca" Diany Gabaldon, albo "Księgi Jakubowe" Tokarczuk. Zupełnie różne, ale obie świetnie nadają się na jesienną szarugę, polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź! Na pewno sprawdzę twoje propozycje. Książki uznałam za dodatek do herbaty i kocyka ;)

      Usuń